Igor Polasiak - Dziennik

2 czerwiec 2017

Pociąg się spóźnia, ja tego nie robię.
Zapewne tory krzywe, za mało ludzi, ludzi za dużo,
tory zbyt proste,
No przecież nie umarł konduktor.

Na szczęście nie jestem sam, inni też, czekają.
Niebo od tego czekania widocznie zabarwia się na inny
kolor jak papier lakmusowy, emocje dają się odczuć w grymasach i nerwowym wyciąganiu telefonów z torebek, kieszeni przyszłych pasażerów.
Informacja! pociąg opóźniony!! ile?
Może ulec zmianie, więc jednak umarł.
Pomyślałem, to niebywałe, ostatnim razem jechałem pociągiem 5 lat temu z równie niesmacznym opóźnieniem, czy to mój pech? Czy swoiste szczęście?.
Jak dla mnie bez znaczenia, czekałbym sobie dalej, jednak są bardziej niecierpliwi ode mnie.
Ktoś powiedział, że będzie inny pociąg w ramach jakiejś niedorzecznej rekompensaty, "my wszyscy" możemy z niego skorzystać.
To cud, że zareagowałem, ponieważ byłem raczej przekonany, że konduktor żyje i ma się dobrze i już zaraz, tuż tuż przyjedzie. Poczułem się dumny, wykrztuszając z siebie odrobinę kreatywności w życiowej sprawie.
Więc jadę pendolino? dostając informację od przebłaganego kierownika pociągu przez piękne kobiety, które jeszcze podbiły swoją ezoterykę przez piękną pogodę.
Miejsc siedzących nie ma i będziemy stać ściśnięci jak martwe krowie kostury w chłodni. Więc się zawahałem zawieszając nogę pomiędzy schodem a krawędzią peronu, ale po dłuższej chwili machnąłem ręką i wsiadłem, nie do końca przekonany czy to zniosę. Ślepy los miał jednak dla mnie niespodziankę,
w postaci wolnego miejsca w pierwszej klasie i telefonu komórkowego służącego za papier do pisania.
Było mi obojętne ile i dokąd pojadę, licząc na to, że los zachłyśnie się dwa razy.

  • 04 czerwca 2017, 19:32:51
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się