Goniec

Autor: Igor Polasiak, Gatunek: Poezja, Dodano: 25 września 2017, 08:00:44

 

Cały ziemi kształt, 

gwiazd światłem się otula.

Jakby końcem piór ptasich

śmierć, muskała cień

moich oczu.

 

===================

 

Oczu, których podeszwy wloką

wszystko wokół, lasy, ludzi, śmieci

błękity i zielenie.

 

===================

 

Ściana podpiera sufit pod kątem prostym, 

cement i piasek jest kamieniem,

cisza - modlitwą.

Komentarze (10)

    • . .
    • 25 września 2017, 10:36:32

    Oczu, których podeszwy wloką
    wszystko wokół, lasy, ludzi, śmieci
    błękity i zielenie."

    Meander fizyki zaistniały na kanwie filozoficznej.
    Co tu dużo mówić - śmiała konstatacja poetycka.

  • Sara Bergman:

    Dziękuje, to dla mnie wiele, spotkać
    kogoś widzącego ten sam obraz.


  • Do mnie ten wiersz przemawia, zatrzymuje mnie przy sobie, otacza mnie sobą.
    To pewnie dlatego, że jakoś tak jest, że kiedy patrzę nocą w niebo (a patrzę często, i dzieje się to na przedmieściach, a więc widzę niebo czarniejsze i więcej gwiazd, niżbym patrzyła idąc nocą centrum jakiejś metropolii, bo idę "po ciemku", a zatem - wokół mnie ciemniej), a więc, jak patrzę, to czasem myślę o tych, którzy są daleko, a też patrzą. I wtedy czuję ich '”bliżej”. Ale - jak piszę - o nich myślę czasem, natomiast zawsze, ale to zawsze, myślę wtedy o ludziach, którzy odeszli, o ludziach, którzy zmarli. O moich bliskich. O rodzicach, synu, a także poetach poznanych na Liternecie. Np. o Wieśku Jaroszu, z którym wymieniłam „listy na papierze” , i którego tomiki stoją u mnie na półce.
    Idę później, nie spogladając już w gwiazdy, ale patrząc przed siebie, i – naprawdę tak robię – odmawiam za nich tę najprostszą ze wszystkich modlitwę - wieczny odpoczynek racz im dać Panie...

    Promienie gwiazd i promienie słońca. Gdyby porównać je do siebie, jakie ptasie pióra mogłyby być ich odpowiednikami?

    Być może promienie słońca to pióra z ptasiego raju – pióra barwnych papug i pawi, a promienie gwiazd, to koniuszki tych piór, ale już odbarwione - bez szkarłatów, burgundów, bez fioletów, błękitów, bez pomarańczy i żółci. Tylko przejrzystość, jaka jest w zimnym świetle.

    Tym jest dla mnie pierwsza strofa tego wiersza.

    Modlitwą za zmarłych, którą odmawiają wszyscy patrzący nocą w rozgwieżdżone niebo. „Cały ziemi kształt”, to my.

    Cały ziemi kształt, 
    gwiazd światłem się otula.
    Jakby końcem piór ptasich
    śmierć, muskała cień
    moich oczu.

    Cień oczu. Cień oczu oprawionych w powieki. W powieki, które „zszywa blask”. Pod tymi szwami jest ukryty obraz „lasów, ludzi, śmieci, błękitów i zieleni” .
    Dla mnie w drugiej strofie następuje jakieś połączenie dwóch sytuacji – włóczenia się po świecie i - patrzenia.
    Lecz nie można zapomnieć o patrzeniu nocą, kiedy to śmierć muska cień oczu,

    Oczu, których podeszwy wloką
    wszystko wokół, lasy, ludzi, śmieci
    błękity i zielenie.

    A trzecia cząstka wiersza?

    Trzecia łączy ze sobą pierwszą i drugą.

    Betonowe ściany domu, zamykają nas za życia w czymś podobnym do zimnej gwiazdy. Modlitwę człowieka zamkniętego w czymś na wzór grobowca dodać można do modlitw pod gołym niebem, a wszystkie te modlitwy służą jakiemuś wydobyciu się z nicości. I – przejściu w nicość. Może w kamień:

    Ściana podpiera sufit pod kątem prostym, 
    cement i piasek jest kamieniem,
    cisza – modlitwą.

  • Kwintesencja - 2 łopty piasku i 1 cementu.

  • Kwintesencja - 2 łopty piasku i 1 cementu.

  • Małgorzato:
    Bardzo się cieszę, że podzieliłaś się ze mną swoją interpretacją
    Jest piękna, niedzisiejsza, szczera.
    Dziękuje.

  • Janusz:

    Zastanawiam się jaką kwintesencję masz na myśli?
    ponieważ receptura, którą podałeś zawiera się w słowie "szpryc"

  • cement piasek i woda jest skałą

  • szpryca to tylko narzut przed tynkowaniem,

  • Człapiące oczy, kłapiace, rozczłapane ogólnie koszmar

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się