Kamień wezbrany ciszą

Autor: Igor Polasiak, Gatunek: Poezja, Dodano: 11 sierpnia 2017, 15:38:04

 

 Dotykam tej powierzchni, pozornie gładkiej,

scalonej, świadomą rezygnacją. Triumfanie

gasnącym ciałem, które na jawie blaknie.

Dotykiem marźnie, kącikiem ust wzdryga,

paruje i kapie z mostu. Dogorywa.

Tej chwili nie posiadam na prawdę.

Tej nocy nie pragnę odważnie.

A jednak, wszystko wygląda inaczej.

Komentarze (5)

  • Bo to asfalt?
    :)

  • Jest spoko.

  • Małgorzata :

    As fault ...

  • Trochę głupie to moje pytanie z przedwczoraj, ale miało wywołać uśmiech. Bo ten Twój wiersz wydał mi się bardzo smutny. Asfalt składa się chyba troszkę z bazaltu. Tak jakoś pamiętam z podstawówki. Bazalt natomiast z jakąś skamieniałością, a więc i "kamieniem". Parowanie i kapanie z mostu - ze smołą. Smołą nazywałam w dzieciństwie to, co było czarne i, rozgrzane letnim słońcem, topiło się i kapało. Kapało np. z dachu krytego papą, czy też konserwowanych (smołą?) belek mostów. To wszystko może być nieprawda. Takie jakieś tam wspomnienia z dzieciństwa. Mgliste. Kiedy jednak czytam o "kamieniu wezbranym ciszą', który "paruje i kapie z mostu" - wracam do tamtych przeżyć.
    Wiersz zaciekawia i nie pozostawia obojętnym.

  • marźnie - skąd jesteś Panie Autorze?
    triumfaLnie- literówka
    na prawdę - ma być naprawdę?

    Mnie się ten fragment podoba, bardzo fajne widzenie kamienia:
    Dotykam tej powierzchni, pozornie gładkiej,
    scalonej, świadomą rezygnacją. Triumfanie
    gasnącym ciałem, które na jawie blaknie.
    Dotykiem marźnie, kącikiem ust wzdryga,
    paruje

    Kapania z mostu nie widzę. Widzę to, co jest w tytule

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się